Zwykłe Raspberry Pi 5 może wyglądać jak sprzęt wyjęty prosto z uniwersum Cyberpunka 2077. W tym projekcie niewielki komputerek zamieniłem w futurystyczną, mocno zużytą konstrukcję inspirowaną korporacją Militech. Jest tu dodatkowy mini ekran, dysk NVMe, zmodyfikowana obudowa, stylizowana klawiatura i gamepad, a wszystko zostało własnoręcznie pomalowane i złożone w jeden spójny zestaw.
To nie jest jednak tylko efektowny gadżet. Raspberry Pi 5 pełni tutaj funkcję normalnego komputera, a cały projekt pokazuje krok po kroku, jak połączyć hardware, modding i stylistykę Cyberpunk 2077. Od montażu SSD NVMe i konfiguracji systemu, przez instalację dodatkowego ekranu, aż po wiercenie, malowanie i nanoszenie oznaczeń Militech – tak powstał mój własny komputer w cyberpunkowym stylu. Oto krótkie wideo z prezentacją mojej modyfikacji, a dokładny opis znajduje się poniżej.
Zobacz wideo z moddingu obudowy i peryferiów Raspberry Pi
Podzespoły użyte w tym projekcie (do kupienia w sklepie Botland)
Materiał powstał we współpracy z firmą Botland. Na liście sprzętu brakuje oczywiście dysku SSD NVMe – wykorzystałem własne używane podzespoły.

- Raspberry Pi 5 – komputer w wersji 8GB
- Obudowa HighPi Pro 5S do Raspberry Pi 5 – ABS / czarna – PiHut 106008
- Raspberry Pi Active Cooler – aktywne chłodzenie – radiator + wentylator do Raspberry Pi 5
- Raspberry Pi M.2 HAT+ – nakładka do dysków NVMe i akcesoriów M.2 do Raspberry Pi 5
- Wyświetlacz LCD IPS 65K RGB – 240x240px 1,54” SPI – Waveshare 18079
- Gamepad PiHut SNES – retro kontroler USB do gier – zgodny z Raspberry Pi
- Klawiatura bezprzewodowa + touchpad Mini Key – zamiast zestawu klawiatura i mysz

Pierwszy krok – konfiguracja sprzętu
Na początek oczywiście musimy złożyć wszystko w całość i sprawdzić montaż w obudowie. Zaczynamy od instalacji coolera na Pi (co jest banalne bo wystarczy ściągnąć folię, umieścić zatrzaski na miejscach oraz podłączyć wentylatorek), a następnie SSD M.2 na nakładce NVMe. Precyzyjnie podłączamy taśmę złącza do PCI Express, co jest bardzo istotne, bo najmniejsza nieprawidłowość może powodować błędy w obsłudze dysku. Następnie montujemy HAT z SSD na górze Raspberry Pi za pomocą dołączonych do zestawu złączek.

Montaż/demontaż Maliny w obudowie HighPi Pro 5S jest nie tylko bezśrubkowy, ale i przemyślany i wygodny. Na górze obudowy wciąż pozostaje sporo miejsca.

Czy w ogóle jest sens ładować SSD NVMe do Maliny, która dysponuje tylko jedną linią PCIe 3.0? Jak najbardziej, bo nie tylko maksymalne transfery potrafią urosnąć do prawie 900 MB/s, ale również w najbardziej pesymistycznym scenariuszu transferów małych plików, szybkość będzie wyższa od SSD SATA podłączonego przez USB 3.0. No i całość będzie się mieścić w niewielkiej obudowie, a wszystkie porty USB pozostaną wolne.
Oczywiście to jakie prędkości uzyskamy w dużej mierze zależy od samego dysku. Przetestowałem to na Kioxia CL4-3D128-HP 128 GB i pełnowymiarowym Verbatim Vi3000 256 GB, a oto wyniki.

Maleńka (2230) Kioxia radzi sobie zauważalnie gorzej, chociaż i tak lepiej od SSD SATA podłączonego przez USB 3.0. Wykorzystany HAT do podłączenia SSD obsługuje wyłącznie SSD M.2 w formacie 2230 i 2242, więc podłączenie pełnowymiarowego Verbatima (2280) i tak nie wchodziłoby w grę (wystawałby poza HAT i trzeba by go mocować taśmą klejącą). Ceny dysków SSD mocno poszły w górę, ale wciąż można znaleźć używane modele 2230 i 2242 w dobrych cenach – a umówmy się, że do Pi nie potrzeba nam jakiegoś tytana wydajności, ani pojemności. Jeśli nie chce ci się stawiać systemu od nowa i chcesz przenieść aktualnie używany OS na nowy (lub prawie nowy) SSD, najlepiej do tego użyć narzędzia SD Copier.
Drugi krok – konfiguracja systemu operacyjnego
Zdecydowałem się na Raspberry Pi OS, bo Ubuntu potrafił robić grube problemy na nowszych egzemplarzach Maliny i miałem już dość użerania się z tym systemem, chociaż jest zdecydowanie bardziej przyjazny w użyciu.

O takich oczywistościach jak zmianie bootowanie na NVMe, wymuszenia trybu PCIe 3.0 (piąta Malina ma domyślnie ustawione PCIe na wersję 2.0), podmianie tapet czy splash screenów podczas ładowania rozpisywać się nie będę.

Trzeci krok – konfiguracja mini ekranu LCD i modyfikacja obudowy
Podłączenie i konfiguracja ekranu jest zadaniem prostym, tak jak i wgranie do niego animowanego gifa, by wyświetlał się automatycznie po starcie systemu. Wystarczy trzymać się instrukcji (uwaga – kolory kabelków w instrukcji mogą się różnić!) i zastosować odpowiedni skrypt startowy.

Przyszła pora na modyfikację obudowy, bo oczywiście standardowo nie ma ona miejsca na taki ekranik. Początkowo chciałem to zrobić klasycznie – czyli wyciąć na górze otwór na sam ekran (jest to wersja plastikowa), a całość urządzenia zainstalować wewnątrz. Po chwili naszła mnie jednak refleksja – chwila, to przecież cyberpunk – świat w którym urządzenia są brudne, poobcierane i z widocznymi śladami ręcznych modyfikacji. Jeśli jakiś edgerunner stałby się posiadaczem (naturalnie nielegalnie) wojskowego sprzętu Militecha, to nie omieszkałby go przerobić i z pewnością nie dbałby o korporacyjną estetykę. Postanowiłem więc zainstalować ekran w całości na zewnątrz i pozostawić wiązkę kabli na widoku – będzie to bardziej zgodne z duchem tego uniwersum.

Początkowo chciałem na górnej pokrywie wyciąć również otwór na wiązkę kabli, ale zdecydowałem, że równie dobrze do tego celu mogą posłużyć otwory wentylacyjne.
Ostatni krok – malowanie i naklejki
Najbardziej stresująca dla mnie część zadania. Już kilka razy miałem okazję malować tego rodzaju projekty, ale za każdym razem wychodziło to w najlepszym wypadku średnio. No ale cóż – praktyka czyni mistrza. To co mnie pocieszało, że gadżety z Cyberpunka 2077 często bywają stylizowane na używane, przetarte, porysowane i uszkodzone – zawsze można powiedzieć, że niedociągnięcia były zamierzone i tego się trzymajmy. Potrzebowałem odpowiednich farb w sprayu, szablonu malarskiego na logo i papieru ściernego do stylizowania otarć. Oczywiście przed tym zadaniem należy wszystko rozebrać w drobny mak – i upewnić się, że będziemy potrafili złożyć to z powrotem.

Przed malowaniem powierzchnie odtłuszczamy i w razie potrzeby przecieramy drobnym papierem ściernym – w zależności od tego jak efekt chcemy uzyskać.

Następnie do akcji wkracza malowanie i wykonanie przetarć (w zależności od rodzaju wykorzystałem papier ścierny lub zwykłą gąbkę).

Kiedy wszystko wyschnie, można zacząć składać to do kupy.

Na koniec doszły jeszcze dodatki w postaci metalowych złączek na rogach obudowy – przykręciłem je tylko z góry, bo oczywiście przykręcenie z obu stron spowodowałoby, że obudowy nie dałoby się otworzyć. Otarcia i odchodząca farba? Super, tak miało być ;)

Pozostało mi tylko namalowanie logo Militech – okazało się, że przy tak niewielkich rozmiarach problemem jest wykonanie szablonu malarskiego, ale poradziłem sobie z tym robiąc po prostu… pieczątkę.
Naklejki widoczne na spodzie wszystkich elementów można tanio zrobić w automatach popularnych sieciówek salonów fotograficznych.

Modding obudowy Raspberry Pi w stylu Cyberpunk 2077 – efekt końcowy

Tak prezentuje się zmodowana obudowa (oraz klawiatura i pad), a przypomnijmy, że wewnątrz znajduje się Raspberry Pi 5 8 GB z aktywnym chłodzeniem i SSD NVMe 128 GB.

FAQ
Czy SSD NVMe zainstalowany w Raspberry Pi 5 mocno się grzeje?
Prawie w ogóle – prawdopodobnie dlatego, że przy jednej linii PCI Express jego możliwości nie są w pełni wykorzystywane.
Czy w sprzedaży były oficjalne produkty inspirowane korporacją Militech z Cyberpunka 2077?
Tak, choćby Steel Series miał w swojej ofercie słuchawki i podkładki pod myszkę.

Jak zapewnić sobie jak najbardziej wydajne działanie Raspberry Pi 5?
- montaż aktywnego chłodzenia (najlepiej pokrywającego wszystkie grzejące się elementy na płytce drukowanej)
- zastosowanie oryginalnego zasilacza o odpowiedniej mocy (kiepskie zasilanie nie pozwoli procesorowi Maliny rozwinąć skrzydeł)
- oraz właśnie szybki dysk – a nic szybszego od SSD NVMe nie znajdziemy
Dopiero potem możemy pobawić się w podkręcanie CPU – w moim przypadku da się stabilnie wycisnąć 2,8 GHz, chociaż wiele egzemplarzy Raspberry Pi 5 sięga bez problemów do 3 GHz. Od razu jednak trzeba powiedzieć, że w porównaniu do trzech podstawowych kroków, to podkręcanie CPU przyniesie najmniejszy wzrost wydajności. A co z podkręcaniem iGPU? Dajcie sobie z tym spokój. Zakres podkręcania jest homeopatyczny, wzrost wydajności minimalny, a ryzyko niestabilności, artefaktów, czy wręcz uszkodzenia tego elementu – duże.
Materiał powstał we współpracy z firmą Botland – wszystkie zastosowane w projekcie podzespoły i peryferia możecie kupić w tym sklepie.

The Blood of Dawnwalker na najtańszym GeForce RTX 5000 – test wydajności, DLSS i ustawienia (akt. patche)
Czy na GeForce RTX 5050 pójdzie The Blood of the Dawnwalker, a jeśli tak, to w jakich ustawieniach? Sytuacja na rynku kart graficznych jest coraz trudniejsza i coraz mniej graczy stać na wydajniejsze modele. Seria GeForce RTX 5000 może się jednak pochwalić mocnymi rdzeniami Tensor, które gwarantują szybkie działanie najnowszych modeli DLSS 4.5, jak i generatorem…
Jak kolekcjonować gry na pendrive? Tani sposób na fizyczną bibliotekę cyfrowych gier
Temat fizycznych wersji gier powraca jak bumerang. Wydawałoby się, że pecetowcy od dawna używają wyłącznie cyfrowych wersji, a decyzją Sony również posiadacze konsol wkrótce zostaną pozbawieni pudełek. Wydania pudełkowe gier wkrótce mogą więc zniknąć całkowicie i koszmar każdego kolekcjonera się spełni. Gry które kupujesz w formie cyfrowej nie są twoją własnością i mogą ci w…
Ile powinien kosztować nowy SSD Samsunga? 990 zaskakuje prędkością, ale jest tu haczyk
Samsung znienacka zaprezentował nowy nośnik SSD oparty na interfejsie PCIe 4.0 – chociaż oczywiście bez przecieków się nie obyło, więc odpadł element zaskoczenia. Model oznaczony po prostu jako Samsung SSD 990 porzuca dopiski PRO czy EVO, co wyraźnie wskazuje w segment ekonomiczny. Mimo budżetowego charakteru, deklarowana wydajność na papierze wygląda zaskakująco dobrze (do 7250 MB/s)…






Zostaw odpowiedź